Ta strona będzie na bieżąco aktualizowana, ponieważ człowiek jest całe swoje życie w drodze - Drodze do Domu, Siebie, Nieba, Raju....
Zaczęło się od ciemności - jak podczas Tygodnia Stworzenia:
Są takie zdania, które raz usłyszane, dźwięczą w naszym umyśle i swą natarczywością skłaniają do ciągłego przywoływania pewnych myśli.
Przez długi czas wybrzmiewały w mojej głowie fragmenty dwóch wierszy. Pozwolę sobie je zacytować:
[…]
Nic — tylko płacz i żal i mrok i niewiadomość i zatrata!
Takiż to świat! Niedobry świat! Czemuż innego nie ma świata?
[…]
/Bolesław Leśmian „Dziewczyna”/
[…]
Słowa miłości, słowa rozpaczy
Zdławiła noc głuchoniema.
Kochać – to znaczy: dotknąć, zobaczyć,
A ciebie nie ma… nie ma…
[…]
/Władysław Broniewski „Przypływ”/
Zastanawiało mnie, dlaczego akurat te cytaty tak utkwiły mi w pamięci. Nie mogłam się od nich opędzić. Pozornie nic mi w życiu nie brakowało. Nie miałam prawa być nieszczęśliwa, nie miałam podstaw do narzekania. Jednak nurtowały mnie pytania związane z tymi wersami.
„Czemuż innego nie ma świata?” - to po co my żyjemy?, tylko po to aby umrzeć? Jaki więc jest sens naszej egzystencji? i Kogo dla mnie nie ma? Kogo mi tak brakuje? Władysław Broniewski mówił o niespełnionej miłości do człowieka, lecz mnie przecież nie chodziło o tęsknotę za innym człowiekiem… Za Kim więc tęskniłam? Kogo nie mogłam dotknąć i zobaczyć?
Pytania te pojawiły się w moim życiu w okresie ateizmu. Ale od początku…
***
Urodziłam się w rodzinie katolickiej. Zostałam wychowana w wierze w Boga. Jako dziecko i nastolatka z własnej woli chodziłam do Kościoła, nie tylko w niedzielę. Myślałam nawet o wstąpieniu do zakonu. Ludzie, którzy mnie znali, stanowczo odradzali mi tego kroku, może i słusznie, choć wyraźnie odczuwałam Boże wołanie. Bóg w swojej mądrości postanowił dać mi czas na zweryfikowanie mojej drogi. Był to czas trudny, ale widać niezbędny. Chodziłam w ciemności i krytykowałam Kościół - nie tylko jako instytucję, ale jako Lud Boży.
Zaczęłam czytać Biblię. Nie wiem, jak to się stało, bo u mnie w domu nie czytało się Pisma Świętego. Nigdy. Wśród moich znajomych też nie było osób, które studiowały Biblię. Na półce leżał Nowy Testament – zaczęłam czytać. I odkryłam ogromną przepaść między Słowem Bożym, a tym co robili ludzie wyznający wiarę w Boga. Niestety zachwiało to moją wiarą.
Przez ponad 17 lat Jezus cierpliwie stał pod drzwiami i pukał. A ja robiłam co chciałam. Tylko te dwa fragmenty wierszy nie dawały mi spokoju. Nurtowały mnie liczne pytania o sens naszego życia.
W pewnym momencie nie mogłam już dłużej ignorować tego wewnętrznego niepokoju. Zaczęły mnie dręczyć straszne lęki, uczucie ogromnej pustki, sny, w których spadałam w czarną otchłań – teraz wiem, że tak odczułam odłączenie od Boga, ale wtedy nie wiedziałam, co się ze mną dzieje.
Szukałam informacji - w nauce – studiowałam podręczniki psychologii, potem w filozofii – nauki Dalajlamy, tao, zen… i ciągle było mi mało.
Nie znajdowałam zadowalającej mnie o
dpowiedzi i poczucia wewnętrznego pokoju.
W końcu zaczęłam kierować mą modlitwę w przestrzeń, prosiłam „nieznanego Boga” (por. Dzieje Apostolskie 17,23) o odpowiedź, czego ja szukam, gdzie jest Prawda, „czemu innego nie ma świata”????
W Ewangelii Łukasza czytamy:
(9) Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. (10) Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. /Łuk. 11, 9-10/
I nagle uświadomiłam sobie, że Jezus nada czeka, abym otworzyła Mu drzwi, że nie zapomniał o mnie, że cały czas jest i czeka, aż usłyszę Jego pukanie:
(20) Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną. /Objawienie Jana/Apokalipsa 3,20/
Postanowiłam wrócić najpierw na łono Kościoła Katolickiego. Modliłam się codziennie do Boga o prowadzenie.
Znów sięgnęłam po Słowo Boże. Zbliżał się okres wielkanocny. Zdecydowałam, że poświęcę ten czas na studiowanie Biblii. Niesamowite było to, jak bardzo zmieniła ona moje życie. To nie jest zwykła książka! To jest żywe Słowo Boga, które zmienia nasze postrzegania świata, które odpowiada na wielkie pytania, które wyjaśnia, dlaczego świat jest taki, jaki jest i co nas czeka. Uczy, jak żyć, aby poczuć się szczęśliwymi.
W Biblii znajdujemy też najpiękniejszą obietnicę, jaką może otrzymać człowiek:
(1) I widziałem nowe niebo i nową ziemię; albowiem pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma. (2) I widziałem miasto święte, nowe Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga, przygotowane jak przyozdobiona oblubienica dla męża swego. (3) I usłyszałem donośny głos z tronu mówiący: Oto przybytek Boga między ludźmi! I będzie mieszkał z nimi, a oni będą ludem jego, a sam Bóg będzie z nimi. (4) I otrze wszelką łzę z oczu ich, i śmierci już nie będzie; ani smutku, ani krzyku, ani mozołu już nie będzie; albowiem pierwsze rzeczy przeminęły. (5) I rzekł Ten, który siedział na tronie: Oto wszystko nowym czynię. I mówi: Napisz to, gdyż słowa te są pewne i prawdziwe. /Objawienie Jana 23,1-5/
To była pierwsza odpowiedź na moje pytania!
Powtórzę, je raz jeszcze:
„Czemuż innego nie ma świata” - to po co my żyjemy?, tylko po to aby umrzeć? Jaki więc jest sens naszej egzystencji? i Kogo dla mnie nie ma? Kogo mi tak brakuje? Za Kim tęsknię? Kogo nie mogę dotknąć i zobaczyć?
A jednak będzie jest świat! Stwórca nam go oferuje każdego dnia! Wystarczy mu zaufać, a otoczy nas miłością i opieką już tu i teraz! Życie ma sens, ale nie można oddzielić się od Tego, który je dał i od reszty Jego Stworzenia. Mi to oddzielenie przyniosło ogromną tęsknotę i niewypowiedziany strach. Gdy zdałam sobie z tego sprawę odczułam tak długo poszukiwany sens życia.
Teraz nie wyobrażam sobie życia na własny rachunek – bez Boga. Wiedziałam, że muszę Go poznać!
Czułam potrzebę znalezienia istot, ktore też poszukują Ducha i Świadomosci Chrystusowej, wyznających te same zasady, których nauczyłam się z Biblii. Kościół Katolicki, a raczej jego wyznawcy, rozmijał się, w moim odczuciu, z nakazami zawartymi w Ewangelii. Przeszkadzał mi ogromny rozdźwięk między czynami a naukami. Nie mogłam tego zrozumieć i pogodzić tego w sobie. Nie rozumiałam jeszcze wtedy, co oznaczają Słowa, iż pośród pszenicy rośnie kąkol.
Prosiłam Boga o wskazówki.
Zaczęłam szukać informacji o innych kościołach chrześcijańskich. Zaczęłam się zapoznawać z ruchem reformacyjnym. Początkowo wprowadziło to ogromne zamieszanie w mojej głowie - okazało się, że obecnie jest wiele kościołów wyznających wiarę chrześcijańską, a każdy czymś się różni. I jak tu być mądrym? Kogo słuchać? Modliłam się.
Po kilku miesiącach studiowania różnych nauk i porównywania ich z treścią Pisma Świętego, a także po wielu modlitwach do Boga, przystąpiłam do Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego. Poznałam tu wspaniałych ludzi oddanych Bogu. Bardzo ich kocham do dnia dzisiejszego.
Jednak moje serce nadal mi mówiło, że to nie jest wszystko. W pewnym momencie znów odezwał się tzw. Szukacz (myślę, że Szukacz, to któreś z imion Ducha Świętego lub Głos naszen Wyższej Jaźni). I pytania:
Dlaczego jest tyle nauk i tyle doktryn chrześcijańkich? A czemu wogóle tyle jest religii na świecie i ile osób tyle różnych prawd?
Kto ma rację? A kto się myli?
Czy człowiek ogarnie mądrosć Bożą?
Czy Chrystus jest podzielony?
I ciągle chodziły mi po głowie Słowa z Pisma: "Zabrali Mego Pana i nie wiem, gdzie go położyli..."
oraz wołanie "Dziecko wracaj do domu!", więc gdzie jest dom? gdzie mnie wołasz Panie, dlaczego mnie wołasz?
Myślałam o tym, jak Jezus modli się za jedność swoich dzieci, jak Paweł mówił, tym, że Jezu nie jest podzielony...
Uznałam w pokorze, że nie wszystko potrafię zrozumieć i uciekła mi gdzieś idea Ewangelii Jezusowej.
Studiując nauki, zagubiłam istotę sprawy.
Modliłam się, żeby Pan mnie poprowadził. W tym czasie prosiłam też, o Anioła do opieki nad moim synkiem. I Pan przysłał mi Anioła w postaci Basi ze Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa działającej przy Pustelni Zesłania Ducha Świętego w Czatachowej. Zasiała ona ziarno, które wydało u mnie owoc po około dwóch latach :) Bóg jest bardzo cierpliwy.
Z bólem serca i żalem, idąc za sumieniem, opuściłam Kościół Adwentystów (bardzo polubiłam tą wspólnotę, która pięknie mnie przyjęła i okazała wiele miłości i troski, modlę się za nich wszystkich, aby trwali przy Bogu).
... I wróciłam do Kościoła Katolickiego, ale już bardziej w Duchu charyzmatycznym.
Przez kilka lat studiowałam wartości wyznawane w Odnowie w Duchu Świętym.
Zgłebiałam tradycję kościoła, przekazywaną w dziełach historycznych i teoogicznych oraz tradycję ludową przkazywaną z pokolenia na pokolenie. Setki lat ludzkiego zgłębiania i poszukiwania prawdy absolutnej.
To, co najsilniej trafiło we mnie to to, że Ewangelia to głoszenie miłości Boga, który pragnie, abyśmy byli Jednym. Że Ewangelia, to nauka o głoszeniu Żywego Jezusa i Zbawienia w Jezusie, której muszą towarzyszyć znaki i cuda - nie tylko uzdrowienia fizyczne, ale przemiana serca, które jest gotowe nieść Miłość i Zbawienie innym istotom. Prawda uwalnia, wyzwala, przynosi pokój w sercu. Zaczęłam doświadczać nowej jakości tego stwierdzenia.
Towarzyszyła mi w tym modlitwaŚw. Franciszka z Asyżu, która jest piękna i uniwersalna, a Droga tego sługi była i jest mi bliska.
Ale życie jest Drogą. Zmieniało się moje życe, dojrzewało moje serce. Wiele pytań pozostawało nadal bez odpowiedzi.
Zgłebiałam tradycję kościoła, przekazywaną w dziełach historycznych i teoogicznych oraz tradycję ludową przkazywaną z pokolenia na pokolenie. Setki lat ludzkiego zgłębiania i poszukiwania prawdy absolutnej.
To, co najsilniej trafiło we mnie to to, że Ewangelia to głoszenie miłości Boga, który pragnie, abyśmy byli Jednym. Że Ewangelia, to nauka o głoszeniu Żywego Jezusa i Zbawienia w Jezusie, której muszą towarzyszyć znaki i cuda - nie tylko uzdrowienia fizyczne, ale przemiana serca, które jest gotowe nieść Miłość i Zbawienie innym istotom. Prawda uwalnia, wyzwala, przynosi pokój w sercu. Zaczęłam doświadczać nowej jakości tego stwierdzenia.
Towarzyszyła mi w tym modlitwaŚw. Franciszka z Asyżu, która jest piękna i uniwersalna, a Droga tego sługi była i jest mi bliska.
Ale życie jest Drogą. Zmieniało się moje życe, dojrzewało moje serce. Wiele pytań pozostawało nadal bez odpowiedzi.
Ja jestem tu tylko i aż pielgrzymem, który dostrzega, że wszytsko wokół jest zmianą, cyklem, przepływem.
Zaczęłam szukać Esencji Prawdy. Wysupływać ją z religii świata, filozofii, nauki (w tym moje wielkie odkrycie - fizyka i psychologia kwantowa, mądrość Przyrody i porządek Kosmosu). I głębiej wsłuchiwałam się w siebie.
Wiedziałam już na pewno, że Stwórca jest wszędzie, gdzie ludzie Go szczerze szukają, wszystkim swoim dzieciom udziela obfitych Darów - nie ma dla niego ras, narodowości i religii - wszystkim swym Stworzeniom wpisał w duszę potrzebę poszukiwania Go i możliwość wyboru, czy będą z Nim czy idą samodzielnie.
Całe moje życie to moja Droga do Domu. Czasem wyboista, pełna ślepych uliczek, ale malownicza i niepowtarzalna. Inspirowana Duchowością i Świadomością Chrystusową, którą najpierw odkrywałam na kartach Biblii, bo to pierwsza Księga, z którą się zetknęłam już w dzieciństwie, ale także rozpoznawałam ją niejednokrotnie w naukach Wschodu, filozofii i mitologii Słowiańskiej i .... Naturze, Kosmosie, a przede wszystkim w swoim własnym wnętrzu, gdzie wsłuchuję się w delikatny głos własnej Duszy.
DZIŚ wierzę, że jesteśmy połączeni ze sobą i razem kreujemy swoją rzeczywistość, jako cząstki Boga rozproszone we Wszechświecie.
Czas, w którym zdecydowaliśmy się tu być jest czasem wielkich przemian wibracyjnych naszej Planety i my nie znaleźliśmy się tu przez przypadek.
Pielgrzymując we śnie w tym ziemskim życiu, mamy codziennie okazję budzić się i dostrzegać Pawdę i badając ją stwarzać siebie i wszystko wokół w niezwykłej harmonii i bezwarunkowej miłości.
Taka jest nasza Odpowiedzialność i nasze Powołanie.
Każdy decyduje sam - dokąd idzie i każdy ma swoją Drogę, która zawiera się w uniwersalnych Prawach Stwórcy Wszechrzeczy, ale daje nam też możliwość doświadczania nam wszystkiego, zgodnie z naszą wolną wolą.
Zatem w odwadze i z fascynacją IDĘ dalej!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uprzejmie proszę, aby komentarze były kulturalne i nie raniące niczyich uczuć, gdyż tylko takie będą publikowane na blogu.