Uczyniliśmy ten świat
nieprzyjaznym dla człowieka i innych istot żywych. Maszyny, samochody,
urządzenia – to wszystko miało dać nam więcej wolności, ułatwić życie, a w
rzeczywistości je skomplikowało, uczyniło jeszcze bardziej kruchym i mało
znaczącym oraz całkowicie pochłonęło nasz czas. Wynaleźliśmy lekarstwa na wiele
chorób, które jeszcze sto lat temu były dla człowieka wyrokiem śmierci.
Znacząco wzrosło nasze poznanie świata i praw nim rządzących. Jednak cóż z
tego, gdy codziennie tysiące ludzi giną lub zostają kalekami w wypadkach
samochodowych lub podczas pracy przy maszynach. Cóż z tego, gdy siedząc
kilkanaście godzin dziennie przy biurku, pracując w nieprzerwanym stresie i pod
presją czasu, coraz młodsi ludzie umierają na zawał lub nabawiają się poważnej
choroby. W ostatnich dziesięcioleciach dopadły nas z wielką mocą tzw. choroby
cywilizacyjne, takie jak choroby serca, rak, depresja, nerwica, niepłodność,
niewydolność organizmu, kalectwo emocjonalne.
Rzadko zdajemy sobie sprawę z
tego, że każdy wypadek, czy choroba są skutkiem naszych działań, naszego stylu
życia, naszych codziennych wyborów. Jesteśmy odpowiedzialni za nasze decyzje.
Inaczej mówiąc – nic nie dzieje się bez przyczyny. To, co robimy wpływa na nas,
na życie i zdrowie naszych dzieci i wnuków (nawet jeszcze zanim się urodzą)
oraz na życie przyszłych pokoleń. Jeżeli folgujemy wszystkim naszym
zachciankom, jeśli nie zastanawiamy się nad konsekwencjami naszych działań, to
musimy wiedzieć, że obieramy sobie za przewodnika szatana, który krzyczy nam do
ucha, że „raz się żyje!” . Rezygnujemy w ten sposób z odpowiedzialności za
siebie i innych, a gdy rodzi się chore dziecko lub zdarza się wypadek, to
obwiniamy Boga, pytamy się gdzie On wtedy był, gdy działa się tragedia, a może
wcale Go nie ma?
A ty kogo słuchasz, gdy obierasz
drogę egoizmu i zatracenia? Kto jest twoim przewodnikiem i kto cię prowadzi?
Bóg, któremu nie dajesz dojść do słowa, którego dobrych rad nie chcesz słuchać?
Czy może jednak szatan, który każe ci „chwytać dzień” bez żadnego zastanowienia?
Gdybyśmy posłuchali Bożych rad dotyczących naszego życia, gdybyśmy uszanowali
Boskie prawa (Dekalog!) oraz nie ingerowali w prawa natury i uszanowali naszą
planetę – nie byłaby ona w takim kiepskim stanie i nie byłoby takich dramatów.
Niestety każdy z nas błądzi, gdyż prawda jest niewygodna. Prawda przekonuje do
bezinteresownej, szczerej miłości. A jaka ona jest?
„Miłość jest cierpliwa, miłość jest dobrotliwa, nie zazdrości, miłość
nie jest chełpliwa, nie nadyma się, nie postępuje nieprzystojnie, nie szuka
swego, nie unosi się, nie myśli nic złego, nie raduje się z niesprawiedliwości,
ale się raduje z prawdy; wszystko zakrywa, wszystkiemu wierzy, wszystkiego się
spodziewa, wszystko znosi. Miłość nigdy nie ustaje; bo jeśli są proroctwa,
przeminą; jeśli języki, ustaną, jeśli wiedza, wniwecz się obróci. /1 Kor. 13,
4-8/
Prawda każe nam zrezygnować ze swoich ambicji na rzecz
niesamolubnej miłości do drugiego człowieka, a to nam się nie podoba. Wybieramy
więc to, co łatwiejsze, to co nas bardziej bawi i pogrążamy się coraz bardziej
w naszym upadku.
Nasze otoczenie uczyniliśmy
miejscem nieprzyjaznym i bezdusznym. I nic dziwnego, że tyle osób cierpi na
choroby psychiczne, uzależnia się od leków i używek. Wydaje nam się, że idziemy
do przodu, a rzeczywistości leżymy bezradnie na plecach i nie jesteśmy w sanie
się podnieść. Uważajmy na ostrzeżenie: „kto mniema, że stoi, niech baczy, aby nie
upadł”/1 Kor. 10,12/. „Ponieważ
mówisz: Bogaty jestem i wzbogaciłem się, i niczego nie potrzebuję, a nie wiesz,
żeś pożałowania godzien nędzarz i biedak, ślepy i goły”/Obj. 3,17/.
Ziemia coraz mniej przypomina nam
dom. Ogarnia nas coraz większy strach, co będzie jutro? Co stanie się z naszymi
dziećmi? Ile jeszcze czasu minie, aż doszczętnie zniszczymy nasze środowisko?
Tłumimy jednak te myśli i dalej uczestniczymy w „wyścigu szczurów”. Nie
zwracamy uwagi na ostrzeżenie, że: „nastał czas [...] wytracenia tych, którzy
niszczą ziemię./Obj. 11,18/.
Jesteśmy coraz bardziej zmęczeni,
bezmyślni, bezwolni. Dlaczego? Bo nie do takiego życia zostaliśmy stworzeni.
Nie taki świat miał być nam domem. Nie jest to naturalne środowisko dla
człowieka. Jesteśmy w niewoli. Wystarczy zajrzeć do Księgi Rodzaju, pierwszej
Księgi Słowa Bożego – tam został opisany nasz pierwotny Dom. Był to piękny,
kwitnący, przyjazny ogród – dający ludziom zdrowe jedzenie i poczucie
bezpieczeństwa, a nad wszystkim czuwał kochający Ojciec, który uczył pierwszych
ludzi i prowadził ich za rękę. W Edenie mieliśmy żyć w zgodzie z naturą,
otoczeni miłością i opieką. Również my mieliśmy dawać sobie miłość i otaczać
się wzajemną opieką. Niestety, schrzaniliśmy to. Nie myślcie, że chodzi tylko o
zjedzenie jednego jabłka! Zobaczmy, jak wyglądała sytuacja:
„A wąż był chytrzejszy niż wszystkie dzikie zwierzęta, które uczynił
Pan Bóg. I rzekł do kobiety: Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie ze wszystkich
drzew ogrodu wolno wam jeść? A kobieta odpowiedziała wężowi: Możemy jeść owoce
z drzew ogrodu, tylko o owocu drzewa,
które jest w środku ogrodu, rzekł Bóg: Nie wolno wam z niego jeść ani się go dotykać,
abyście nie umarli. Na to rzekł wąż do kobiety: Na pewno nie umrzecie, lecz Bóg
wie, że gdy tylko zjecie z niego, otworzą się wam oczy i będziecie jak Bóg,
znający dobro i zło. A gdy kobieta zobaczyła, że drzewo to ma owoce dobre do
jedzenia i że były miłe dla oczu, i godne pożądania dla zdobycia mądrości,
zerwała z niego owoc i jadła. Dała też mężowi swemu, który był z nią, i on też
jadł. Wtedy otworzyły się oczy im obojgu
i poznali, że są nadzy. Spletli więc liście figowe i zrobili sobie przepaski. A gdy usłyszeli szelest Pana Boga
przechadzającego się po ogrodzie w powiewie dziennym, skrył się Adam z żoną
swoją przed Panem Bogiem wśród drzew ogrodu. Lecz Pan Bóg zawołał na Adama i rzekł do
niego: Gdzie jesteś? A on odpowiedział:
Usłyszałem szelest twój w ogrodzie i zląkłem się, gdyż jestem nagi, dlatego
skryłem się. Wtedy rzekł Bóg: Kto ci
powiedział, że jesteś nagi? Czy jadłeś z drzewa, z którego zakazałem ci jeść? Na to rzekł Adam: Kobieta, którą mi dałeś, aby
była ze mną, dała mi z tego drzewa i jadłem. Wtedy rzekł Pan Bóg do kobiety: Dlaczego to
uczyniłaś? I odpowiedziała kobieta: Wąż mnie zwiódł i jadłam.”/Ks. Rodz.
3,1-13/
Zobaczcie, iż w rzeczywistości
chodziło o to, że człowiek, nie tylko nie posłuchał Boga, ale przede wszystkim
Mu nie zaufał i to dwukrotnie. Pierwszy raz, gdy uwierzył kłamstwu szatana,
drugi raz, gdy zwątpił w Boże przebaczenie. Ostatecznie Ewa zrzuciła winę na
węża. Adam na Ewę, a w efekcie również
na Boga, gdyż, to przecież On dał taką niedobrą niewiastę Adamowi.
Również dzisiaj nie ufamy Bogu.
Działamy na własną rękę, podejmując decyzje po omacku, a gdy coś pójdzie nie
tak, oskarżamy siebie nawzajem za własne błędy – każdy z nas zjada swoje jabłko,
a gdy się nim dusi – szuka winnego. W końcu największym winnym w naszych oczach
staje się Bóg i wtedy odsuwamy się od Niego. A to nie Bóg oddzielił się od nas,
tylko my od Niego: „ Oto ręka Pana nie
jest tak krótka, aby nie mogła pomóc, a jego ucho nie jest tak przytępione, aby
nie słyszeć. Lecz wasze winy są tym, co
was odłączyło od waszego Boga, a wasze grzechy zasłoniły przed wami jego
oblicze, tak że nie słyszy. Gdyż wasze
dłonie są splamione krwią, a wasze palce winą; wasze wargi mówią kłamstwo, wasz
język szepce przewrotność. Nikt nie
pozywa przed sąd według słuszności i nikt nie prowadzi sprawy uczciwie.
Polegają na kłamstwie i mówią puste słowa, są brzemienni występkiem i rodzą
zgubę. Wylęgają jaja bazyliszka i przędą
pajęczynę; kto spożywa ich jaja, ginie, a gdy się je stłucze, wypełznie z nich
gad. Ich tkaniny nie nadają się na suknię, a ich robotą nie można się
przyodziać. Ich uczynki, to uczynki złe, a dowody gwałtu są na ich dłoniach.”
/Izaj. 59, 1-6/.
Nasze zachowania stają się coraz
bardziej wypaczone. Coraz więcej osób wyznaje zasadę „po trupach – do celu” i
nie przebiera w środkach, aby zdobyć ten cel. Nie liczy się dane słowo. Pojęcie
honoru stało się pustym słowem, którego znaczenia nie rozumiemy. Trudno dziś
znaleźć osobę uczciwą i prawdomówną. Miłość, która miała być podstawą
egzystencji człowieka, została przekształcona w fizyczno-chemiczny proces,
który służy zaspokojeniu naszych własnych pożądliwości i potrzeb – coraz mniej
potrafimy dawać, coraz więcej chcemy brać. Co gorsza naszą miłość
przekierowaliśmy z człowieka na rzeczy martwe – kochamy przedmioty. Również
opieka rodzicielska została zmarginalizowana. Odpowiedzialność za nasze dzieci
zepchnęliśmy na różnorodne instytucje. Urządzenia, takie jak komputer, czy
telewizor zapełniły ich czas. Uczymy je współzawodnictwa i pielęgnowania
własnego ja – wychowujemy pokolenie, które nie będzie wiedziało, co to jest
empatia i odpowiedzialność za innych. Pokolenie, dla którego najwyższą
wartością będzie odpowiedni status społeczny i majątkowy. Pokolenie
ograniczonych egoistów, oceniających wszystko przez pryzmat sowich potrzeb. A
diabeł zaciera ręce! Tak – „zstąpił do
was diabeł pałający wielkim gniewem, bo wie, iż czasu ma niewiele.”/Obj.
12,12/. Pragnie on dowieść, że Boga nie ma lub, że jest bezwzględnym
okrutnikiem, a nas namawia do „korzystania z życia” bez zastanowienia, bo nawet
jeśli okaże się, że Bóg jest, to przecież po śmierci ktoś pomodli się z mnie,
da na mszę… Otóż nie – to tak nie działa. Wyboru dokonujemy za życia.
A jak wygląda dziś nasze życie?
Dokąd zmierzamy? Trudno oprzeć się wrażeniu, że „ten pociąg niebawem się
wykolei”. Pędzimy. W złym kierunku.
Pamiętajmy jednak, że Bóg wcale
nas nie skreślił, że nas nie opuścił. W dalszym ciągu wyciąga do nas swoją
rękę. Nie przestał nas kochać. Nie zmusza nas jednak, byśmy Go pokochali na
siłę, daje nam wolny wybór. I robi wszystko, abyśmy zechcieli Go poznać. Tylko
my oślepliśmy i ogłuchliśmy w naszym obłędzie.
Wyrazem niewyczerpanej miłości
Boga do nas jest najwyższa ofiara, jaką złożył za nasz grzech. Dał swego bezgrzesznego, nieskazitelnego Syna,
Jezusa Chrystusa, „którego Bóg ustanowił
jako ofiarę przebłagalną przez krew jego, skuteczną przez wiarę, dla okazania
sprawiedliwości swojej przez to, że w cierpliwości Bożej pobłażliwie odniósł
się do przedtem popełnionych grzechów, dla okazania sprawiedliwości swojej w
teraźniejszym czasie, aby On sam był sprawiedliwym i usprawiedliwiającym tego,
który wierzy w Jezusa.” /Rzym. 3,25.26/. W ten sposób Jezus odkupił nas swą
własną krwią. Wobec tej ofiary szatan jest bezsilny. Bóg zapłacił za nas okup i
w ten sposób mamy szansę znów być Jego ludem. Każdy człowiek ma w życiu
niejedną okazję, aby spojrzeć na krzyż, na przelaną za grzech krew Chrystusa. Każdy
ma szansę dowiedzieć się, że zapłatą za grzech jest śmierć „Albowiem
zapłatą za grzech jest śmierć, a łaska przez Boga dana to życie wieczne w
Chrystusie Jezusie, Panu naszym” /Rzym.6:23/.Jezus oddał swe życie i
pokonał śmierć, byśmy my nie musieli umrzeć na zawsze. . Nie chodzi tu tylko o śmierć fizyczną i o same cierpienia na
krzyżu. Jezus poniósł na krzyż wszystkie nasze winy i odczuł ich skutki na
swojej duszy, przez co doznał.
Każdy ma szansę spojrzeć na życie
i nauki Chrystusa, który był odbiciem Boga – kochającego, sprawiedliwego,
prawego, miłosiernego, łaskawego, prawdomównego. Boga cierpliwego, łagodnego,
pokornego. Takiego, który dotrzymuje danego słowa - wiernego. Ojca, który
powiedział, że kiedyś wróci po swój Lud i skończy się cierpienie, a śmierć i
grzech zostaną unicestwione. Nawet jeśli do kogoś nie dotarł przekaz Ewangelii,
to Bóg przemawia przez sumienie: „ Skoro
bowiem poganie, którzy nie mają zakonu, z natury czynią to, co zakon nakazuje,
są sami dla siebie zakonem, chociaż zakonu nie mają; dowodzą też oni, że treść zakonu jest zapisana
w ich sercach; wszak świadczy o tym sumienie ich oraz myśli, które nawzajem się
oskarżają lub też biorą w obronę”/Rzym. 2,14.15/.
Dzięki Bożej łasce, mimo naszych
grzechów, mamy szansę przez wiarę, poznać prawdziwy charakter Boga i
zdecydować, czy chcemy być z Nim, czy też wolimy egzystować na swoich zasadach,
które niestety prowadzą nieodmiennie do śmierci.
Dzięki Bożej miłości mamy szansę
– możemy wybrać, czy chcemy kiedyś mieszkać w pięknym świecie, żyjąc prawdziwym
życiem, do jakiego zostaliśmy stworzeni. „Głosimy
tedy, jak napisano: Czego oko nie widziało i ucho nie słyszało, i co do serca
ludzkiego nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy go miłują.” /1 Kor.2,9/.
Jednak musimy wybrać już dziś.
Jedyną drogą do zbawienia, czyli
do życia i szczęścia wiecznego, tożsamego z pierwotną naturą daną nam przez
Stworzyciela, jest wiara: ”Albowiem
łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar; nie z
uczynków, aby się kto nie chlubił.”/Efezjan 2,8-9/.Gdy do naszej świadomości
dochodzi zrozumienie ofiary za nasze grzechy, jaką była przelana na krzyżu krew
Jezusa, wówczas zaczyna w nas kiełkować pragnienie, aby zmienić nasze życie i
oddać się Bogu „na wychowanie”. Zdajemy sobie sprawę z tego, że jesteśmy
grzeszni i sami nic z tym nie możemy zrobić. Nie ma ludzi, którzy nie grzeszą i
nasze wysiłki nie zmieniają tego faktu. Dlatego uczynki nie mogą nas zbawić, może to zrobić
jedynie wiara w Jezusa Chrystusa: „Nie
ma bowiem różnicy, gdyż wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej, i są
usprawiedliwieni darmo, z łaski jego, przez odkupienie w Chrystusie Jezusie, [...] Gdzież więc chluba twoja?
Wykluczona! Przez jaki zakon? Uczynków? Bynajmniej, lecz przez zakon wiary.”
/Rzymian 3,22-24,27/. Uświadomienie sobie tego faktu zmienia nasze życie i
rodzi chęć poznania Boga i podporządkowania się Jego prawom „A z tego wiemy, że go znamy, jeśli przykazania
jego zachowujemy. Kto mówi: Znam go, a przykazań jego nie zachowuje, kłamcą jest
i prawdy w nim nie ma. Lecz kto zachowuje Słowo jego, w tym prawdziwie
dopełniła się miłość Boża. Po tym poznajemy, że w nim jesteśmy.” /1 Jana 2,
3-5/. Prawdziwa wiara niesie za sobą zmiany w życiu – zmienia się nasza
motywacja, postępowanie, przewartościowują się priorytety. Apostoł Jakub
informuje nas w swym liście, że żywa wiara jest motorem tych zmian: „Tak i
wiara, jeżeli nie ma uczynków, martwa jest sama w sobie.” /Jakuba 2,17/.
Człowiek, który prawdziwie poddał
swoje życie Bogu nie chełpi się własnymi osiągnięciami i uczynkami. Życie
zgodne z prawami Bożymi staje się dla niego normą, która powinna obowiązywać
każdego człowieka, normą która miała być gwarantem szczęśliwej współegzystencji
wszystkich istot we wszechświecie. Natomiast wszelkie upadki i potknięcia na
drodze do osiągnięcia tej normy, wyznaje się Bogu, który wybacza i naucza, jak
ich następnym razem unikać : „jeśliby
kto zgrzeszył, mamy orędownika u Ojca, Jezusa Chrystusa, który jest
sprawiedliwy. On ci jest ubłaganiem za grzechy nasze, a nie tylko za nasze,
lecz i za grzechy całego świata. „/1 Jana 2,1-2/.
Pismo święte jest przewodnikiem i
skarbnicą wiedzy na temat Stworzyciela i Jego stworzenia. Ukazuje jaki naprawdę
jest Bóg i daje wskazówki, co jest dla nas dobre i korzystne. Warto zapoznać
się z jego treścią, aby dokonać świadomego wyboru i poznać możliwe konsekwencje
swoich działań. Jest to wybór między życiem a śmiercią. Życzę wszystkim, aby
przemyśleli swoje stanowisko. Abyśmy, mimo trudności, jakie niesie nasze życie
dzisiaj, mogli powiedzieć za Apostołem Piotrem”: „Oczekujemy jednak, według obietnicy, nowego nieba i nowej ziemi, w
których będzie mieszkała sprawiedliwość.”/1 Piotra 3,13/.
Anetta